RSS
wtorek, 30 sierpnia 2011
Muffiny... dla Doctora Who

muffiny

Przyznam, że do przygotowania ich zainspirowała mnie akcja na Durszlaku. Serialowe wypieki? Aż prosiło się o babeczki wzorowane na moim ulubionym brytyjskim serialu. Widzieliście Doctora Who? Jeśli nie to zachęcam, bo naprawdę warto (choć to klimaty... specyficzne). Wspomniana babeczka pojawiła się w drugiej serii serialu w epizodzie 11 pt.:"Fear Her" ("Kto się jej boi?" - w polskiej wersji). Zresztą możecie sami to zobaczyć, o tutaj! Wprawdzie jest inny kolor lukru, ale małe kuleczki, które Doctor porównuje do łożysk kulkowych są na swoim miejscu. Ponoć już nikt w galaktyce takich nie piecze... Chcecie to sprawdzić? Zapraszam na podwieczorek i odcinek Doctora Who!

Składniki:

Babeczki:

  • 350g mąki pszennej
  • 150g cukru 
  • 100g masła
  • 200ml mleka
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego (lub 1 cukier waniliowy)
  • szczypta soli
  • po truskawce do każdej babeczki

Przybranie:

  • opakowanie różowego lukru (lub lukier domowej roboty)
  • srebrne perełki (do kupienia np. na allegro)

Wykonanie:

Wszystkie suche składniki (mąka, cukier, proszek, sól) mieszamy w misce. Masło roztapiamy i pozostawiamy do ostudzenia. Jajka lekko ubijamy, mieszamy z mlekiem, aromatem i masłem. Łączymy masę jajeczną z suchymi składnikami. Ciasto przekładamy do formy wyłożonej papilotkami - najpierw jedna łyżka ciasta, potem pokrojona truskawka i kolejna łyżka ciasta. Pieczemy przez ok. 25 minut (do suchego patyczka) w temperaturze 200 stopni.

Odstawiamy do wystudzenia i dekorujemy. Zajadamy się babeczkami, oglądając nowy odcinek Doctora Who (lub innego serialu, wedle uznania).

Smacznego!

Przepis bierze udział w akcji:

Rude, korzenne liski

liski

Rudy ojciec, rudy dziadek,
Rudy ogon - to mój spadek,
A ja jestem rudy lis.
Ruszaj stąd, bo będę gryzł.

~ Jan Brzechwa

 

Wiem, że korzenne ciastka to pozycja jesienno-zimowa i króluje na blogach w porze przedświątecznej. Ale zwyczajnie nie mogłam się powstrzymać. Kocham wszystko w czym dominuje smak cynamonu i imbiru więc kiedy trafiłam na ten przepis w czasie wertowania różnorakich przepisów z mojej przechowalni -  musiałam je upiec. Wybaczcie mi ten korzenny falstart.

Przepis pochodzi z bloga Wasabi.

Składniki:

  • 250g mąki
  • 100g cukru + 1 cukier waniliowy
  • 125g masła
  • 1 jajko
  • 1 przyprawa do piernika + po 1 łyżeczce suszonego imbiru i cynamonu
  • 1 łyżeczka skórki cytryny
  • szczypta proszku do pieczenia

Wykonanie:

Mąkę, cukier i wszystkie przyprawy mieszamy w misce. Dodajemy pokrojone masło i dokładnie siekamy nożem lub plastikową szpatułką. Następnie wbijamy jajko i dokładnie wyrabiamy ciasto. Uformować kulę, zawijamy w folię spożywczą i wkładamy na 30min do lodówki.

Schłodzone ciasto rozwałkowujemy na 0,5cm i wycinamy wybrane kształty (u mnie liski C:). Układamy na wyłożonej papierem blaszce i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. (czas pieczenia zależy od wielkości ciasteczek, przy większych ciasteczkach będzie to 15min).

Smacznego!

Autorka podaje, że bez problemu można przechowywać ciasteczka do dwóch tygodni w puszkach. Nie sprawdziłam - zjedliśmy wszystkie, które upiekłam.

liski2

sobota, 20 sierpnia 2011
Tarta z borówką amerykańską

ciasto

Tarta upieczona jako podziękowanie za perfumy dla naszych miłych gości. Smakowała wszystkim... tylko mała Blanka uznała ją za mało słoną, ale jestem gotowa ją zrozumieć, bo nasza solniczka musiała wydać się trzylatce nadzwyczaj atrakcyjna :)

Enjoy!

Składniki:

Kruche ciasto:

  • 250 g mąki,
  • 150 g miękkiego masła,
  • 50 g cukru pudru,
  • 1 jajko,
  • skórka z połowy pomarańczy,
  • szczypta soli

Krem angielski:

  • 250 ml mleka
  • 1/8 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 3 żółtka
  • 1/3 szklanki cukru

Przybranie:

  • 250g borówek amerykańskich

Wykonanie:

Połączyć mąkę z cukrem i solą. Do zagłębienia w mące wbić jajko, dodać masło oraz skórkę z pomarańczy. Wyrobić gładkie ciasto. Odstawić na ok. godzinę do lodówki.
Wypełnić natłuszczoną formę do tarty ciastem, nakłuć je widelcem. Wstawić do piekarnika do momentu zezłocenia na 180 stopni. Spód wystudzić.

Na patelni lub w rondlu na średnim ogniu podgrzewamy mleko, do momentu aż przy brzegach pojawią się bąbelki. Zdjąć z ognia i lekko ochłodzić. Mieszać w misce żółtka i cukier przez 5 minut, aż masa będzie gęsta i jasnożółta. Powoli dolewać mleko do jajek i ciągle mieszać. Wylać jajka z mlekiem na patelnię, postawić na małym ogniu i podgrzewać delikatnie przez 5-10 minut ciągle mieszając, aż masa stanie się na tyle gęsta, że będzie oblepiać łyżkę. Nie dopuścić do zagotowania. Przecedzić masę przez sitko o drobnych oczkach. Dodać ekstrakt waniliowy. Wymieszać. Całość schłodzić do temperatury pokojowej mieszając od czasu do czasu, zapobiegając tworzeniu się kożucha.

Krem angielski wyłożyć na spód z kruchego ciasta i ozdobić borówkami.

Smacznego!

24

 

Przepis bierze udział w akcji:

banner

czwartek, 18 sierpnia 2011
Wojaży ciąg dalszy

miseczka

Dziś znów mało kulinarnie, bo bez przepisu. Ale coś niecoś o kuchni będzie. Przez moje tegoroczne wakacyjne wyjazdy, nawet nie mam kiedy wziąć się za gotowanie. Znów mam dwutygodniowe zaległości na durszlaku i wszystkich waszych blogach... Ale będę nadrabiać! Bardzo konsekwentnie, obiecuję!

Tym razem poniosło mnie na północ, do Szwecji, gdzie pomagałam doglądać rozkosznie rozwrzeszczanej bandy dzieciaczków z Bytomia. Sama trochę pozwiedzałam i miałam niemałą frajdę z tego wszystkiego (szczególnie z zabawy w gronie najmłodszych). Do kuchni niestety nie chciano mnie wpuścić, choć się prosiłam...

Bardzo ciekawe są moje pamiątki z tejże wycieczki. W czasie zakupów w różnorakich supermarketach i targach, które miałam okazje odwiedzić np. w Ronneby, zaopatrzyłam się w komplet kwiecistych miseczek (pierwsze zdjęcie), 560 papilotek do muffinek (za cenę odpowiadającą 200 papilotkom w pierwszym-lepszym, polskim markecie), nóż do pizzy, tarkę, osiem foremek do lodów i ładniutki kubek. Prócz słodyczy i zdjęć, to chyba wszystko co wywiozłam z tego pięknego, choć nieco pustego kraju.

Z wycieczki jestem bardziej niż zadowolona i trochę żałuję, że te dwa tygodnie tak szybko przeminęły. Przywykłam do słodkiego, szwedzkiego chleba i regularnego otrzymywania aż sześciu posiłków dziennie. Wiecie, że mają tam coś takiego jak "fika" - czyli posiłek po posiłku? Wikipedia tłumaczy to jako przerwę na kawę, którą podaje się z czymś słodkim. U nas kawy nie było. Nic tylko jedliśmy i jedliśmy. Jakim cudem udało mi się nie przytyć..? Nie mam pojęcia i nie chcę dociekać. 

A skoro już jestem w domu... Sama upichcę sobie coś na wieczorną fikę.  

Miłego wieczoru.

foremki

18:35, kardamonek
Link Komentarze (1) »
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarnej blogosfery